napivo.pl - rowerem na pivo!

Rok 2022 przynosi szereg zmian w naszym cyklu corocznych wycieczek. Kurs korony czeskiej wzrósł z 16 groszy za koronę do 20 groszy - tak więc możemy zauważyć wzrost o 25% w stosunku do roku poprzedniego. Jedynym plusem jest znaczne ułatwienie w przeliczaniu cen, wystarczy pomnożyć razy dwa i podzielić przez 10 - 40 koron => 8pln. Jeśli dorzucimy do tego wysoką (także w Czechach) inflację, to spodziewamy się najdroższej wyprawy od 8 lat - a jak było w rzeczywistości?
Wycieczkę rozpoczynamy w 5 osób (do drużyny dołącza Scott) - wyjeżdzając z Rybnika pociągiem o 7.34 do Chałupek. Akurat udało nam się załapać na promocję,w której rowery jadą za darmo - bilet dla 5 osób kosztuje 35PLN - całkiem niezły początek. W Chałupkach jesteśmy o 8.30 i mamy 1.5h do pociągu do Pardubic. To sporo czasu, więc decydujemy się podjechać do Ostravy, korzystając z absolutnie nieziemskiej infrastruktury rowerowej w okolicach Bohumina i Ostravy. 17km pokonujemy lekko, szybko i przyjemnie. W Ostravie mamy czas zjeść śniadanie w dworcowej kanapkowni, kawałek pizzy oraz kawa to kosz ok 60 koron (12pln) - nie jest źle!
Pociąg do Pardubic wyrusza punktualnie o 10:05, a my, zaraz po zawieszniu rowerów na haki w desygnowanym wagonie udajemy się do wagonu restauracyjnego. Piękny to był wagon, duże stoliki z obrusami oraz obsługą kelnerską na najwyższym poziomie. Budweiser butelkowy to koszt 40Kc. Podróż trwała ok 2.5h, w tym czasie każdy wypił po 3 piwka, więc dojeżdzając do Pardubic humory dopisywały.
Dojechaliśmy ok 13.00 - tego dnia mieliśmy zrobić jeszcze ok 55km. Trasa miała być relatywnie prosta, z jednym stronym podjazdem już w Kutnej Horze. Miejscem obiadu było Lázně Bohdaneč, a konkretnie restauracja u Cochtana, jednak zanim tam dojechaliśmy, natrafiliśmy, starym zwyczajem - na festyn w tymże mieście. Szybkie piwko i odpoczynek na trawniku przed okazałym budynkiem Bohdaneč Healing Spa. To był 12km trasy, a nam było już bardzo dobrze. 2km później siadamy przy obiadowym stole. Smażeny ser za 99Kc to strzał w dziesiątke - tanie i dobre.
Ruszamy dalej, następne 14km pokonujemy szybko i bez większych przeszkód - trasa jest płaska i malownicza - chociaż jedziemy po głównej drosze, ruch samochodowy jest minimalny. Kolejny postój w miejscowości Kladruby nad Labem - mikroskopijny rynek i ciekawa zabudowa skłania nas do sprawdzenia - co jest wyjątkowego w tej mieścince. Okazuje się, że to historyczne miejsce objęte znakiem Unesco - historyczne stajnie w niezmienionym kształcie zostały zachowane do dziś. Jadąc dalej obserwując okolicę - czuję się historię hodowli koni w tym rejonie - to przecież okolice Pardubic - stolicy wyścigów konnych w tej części Europy. Na pobliskiej polanie, pod krzyżem - Scott położył się krzyżem - zmęczenie debiutanta daje się we znaki.
Kolejny odcinek to jeden z najdłuższych odcinków bez piwa w historii wspólnych wyjazdów - 24km - w końcu zatrzymujemy się we wsi Hlizov, gdzie kelner - Jack Sparrow po kosztownym rozwodzie przynosi nam ulgę w postaci piwek i bramborków. To już ostatni etap trasy - przed nami Kutná Hora, a jak Hora - to musi być ciężko - zbaczamy nieco z wcześniej wyznaczonej trasy i przecinamy górę by dostać się do miasta. Nie jest łatwo, jest stromo i po trawie - nie da się jechać. Po ok 2km trafiamy na właściwą ścieżkę i dojeżdzamy do końca trasy - Kutná Hora. Nasze miejsce noclegowe jest ulokowane na absolutnym szczycie miasta, więc czeka nas jeszcze mozolne wdrapywanie się na szczyt miasta. Dochodzi 18.30, zaczyna się złota godzina a miasto w tym świetle wygląda absolutnie fantastycznie.
Po szybkim odświeżeniu w pensjonacie, ruszamy w poszukiwaniu kolacji - niestety, naszą wymarzoną miejscówkę - z cudownym widokiem na dolinę zamykają akurat przed naszym nosem. Po szybkiej konsultacji z Google Maps, kierujemy się do Staročeská restaurace V Ruthardce - gdzie zamawiamy burgery, policzki wołowe i inne czeskie przysmaki. Piwko smakuje wybornie. Restauracja posiada fajny taras z widokiem na dolinę. Napapani, ale wciąż pełni sił (niektórzy z nas przynajmniej) idziemy zwiedzać miasto - Włoski Dwór, Kolumnę Maryi Panny, Kościół Św. Jakuba, kulę obrotową i wiele innych mniej znaczących budowli i pomników. Po 2 lub 3 piwkach, decydujemy się na ostatniego shota Beherovki na lepsze spanie i kierujemy się do pensjonatu.
Po drodze, część jedzenia i picia zeszła z basiorów, więc rzutem na taśmę lecimy do restauracji na ostatniego już Pilznerka. Rozmowy o Spice Girls, Eurowizji, A-teens, Rachel z S-Club7 oraz Hitlerze i jego nienawiści do soków kończą ten dzień, idziemy spać.
Jak to w Czechach, podczas naszych wyjazdów - wszyscy wstają rześcy, pogoda dopisuje. Wstajemy wcześnie - mamy do przejechania 50km (nie, żeby to było jakoś dużo), ale pociąg z Pardubic odjeżdza o 13 i nie będzie czekał (czyżby?!). Po drodze musimy zjeść śniadanie, wypić piwko, etc. Tak więc, już o 8.30 nasze dupki lądują na siodełkach. Na szczęście, miejscowa Żabka jest otwarta w niedziele od 6 rano i to właśnie tam wcinamy gotowe kanapki i doładowujemy Semtex. Jest siła do jazdy, z żalem opuszczamy Kutną Horę i kierujemy się do Pardubic.
Pierwszy przystanek robimy we wsi Čáslav. To, co w Czechach jest niezwykłego - jadąc przez nawet największe dziury, zawsze można trafić na jakieś perełki - takie jak właśnie Čáslav. Klimatyczny ryneczek, idealnie przystrzyżone drzewka, kościoły, wieże - wszystko zachowanie w idealnym stanie. Tutaj urodził się Milos Forman, tutaj pijemy piwko, zjadamy batoniki i jedziemy dalej.
Naładowaliśmy baterie przed wyzwaniem, z którym będziemy musieli się zmierzyć na 26km trasie - wielka góra w okolicach Husińca - na wykresie nie wyglądała tak źle, jak w rzeczywistości. Jest stromo, w dodatku musieliśmy zejść z trasy i przejść po trawie. Po 20 minutach jesteśmy na szczycie, zjazd wynagradza poniesiony trud. W pobliskim sklepie spożywczym nagradzamy się piwkiem, po czym kierujemy się do Pardubic - jedzie się nieźle, ten odcinek jest płaski i wyjątkowo przyjemny, mamy 1.5h do zabicia w Pardubicach. Poprzednim razem w Pardubicach musieliśmy jeść w przydworcowej knajpie, gdzie jedzenie było OK, ale nic ponadto. Teraz, udało się znaleźć świetnie miejsce - ok 500m od dworca - Pardubicky Pivovar - nieco droższa restauracja (Smażeny ser+Hranolky - 199Kc), z wybornym piwem warzonym na miejscu.
Do tego czasu wszystko było super - pogoda, czasy, jedzenie, wszelkie podejmowane decyzje okazały się trafne. Niestety, od tego momentu zaczęło się sypać. Najpierw okazało się, że mamy wykupionych 5 miejc na rower, lecz ani jednej miejscówki dla nas - nie ma tragedii, ale jednak komfort podróży obniżył się znacznie. W dodatku pociąg załapał 70 minutowe spóźnienie. W Bohuminie jesteśmy ok 17:05, co nawet nieźle spasowało z połączeniem z Chałupek o 17.32. Na miejscu okazuje się jednak, że Intercity z Pragi ma opóźnienie około 40minut, no cóż - bywa. Szybki trip na Orlen i tradycyjne piwko na dworcu w Chałupkach stało się faktem. 40 minut minęło, a pociągu nie ma - komunikatów dworcowych również brak. Coraz więcej ludzi zaczęło się zbierać na dworcu, także tych, którzy chcieli jechać późniejszymi pociągami, jednak w ciągu 2.5h przez Chałupki nie przejechał żaden pociąg osobowy. Dopiero o 20.15 wjechał majestatycznie nasz upragniony Intercity, przepraszając za 140 (!) minutowe spóżnienie. Przed 21 byliśmy w Rybniku. Niemiłe zakończenie, skądinąd bardzo udanego wyjazdu! Już nie możemy się doczekać kolejnej wyprawy!
Podsumowanie
Dystans
122km 71km+51kmKoszt podróży
195 PLN / os.Koszt noclegu
140 PLN / os.Dzień 1
| Relacja | Odj. | Przyj. | Km | |
|---|---|---|---|---|
| directions_train | Rybnik - Chałupki | 7:34 | 8:30 | 26km |
| directions_bike | Chałupki - Ostrava Hl. N. | 8.30 | 9.20 | 17km |
| directions_train | Ostrava Hl. N. - Pardubice | 10.10 | 12.50 | 224km |
| directions_bike | Pardubice - Kutná Hora | 12.55 | 18.30 | 54km |
Dzień 2
| Relacja | Odj. | Przyj. | Km | |
|---|---|---|---|---|
| directions_bike | Kutná Hora - Pardubice | 8.30 | 11.30 | 51km |
| train | Pardubice - Bohumin | 13:03 | 17:05 | 236km |
| directions_bike | Bohumin - Chałupki | 17:05 | 17.20 | 6km |
| train | Chałupki - Rybnik | 17:32 (20.00) | 18:10 (20.40) | 23km |